Kombinezon z modalu

Projektant: Magdalena Chrobak
Dodano: 03.01.2019

Opis: 

Zaczęło się wspaniale - od modalu w dwóch eleganckich kolorach - beżu i graficie oraz wykroju Simplicity od Outletu Tkanin. Przygotowałam wykrój bez obaw, wycięłam i zszyłam.

Przy szyciu kombinezonu warto uszyć osobno górę i dół, łatwiej wykończyć detale koszulowej góry gdy nie ma do niej doczepionych spodni (czyli dodatkowej ilości materiału). Przygotowałam spodnie, połączyłam jedno z drugim, przymierzyłam. I tu zaczęły się schody - zwyczajnie moje założenia były błędne. W pięknym odcieniu beżu i z kokardą na przodzie wyglądałam hmm... jakbym rozmyła się we mgle, zniknęłam. Sprułam, zaczęłam kombinować co z tym przodem zrobić - dołożyłam złote guziki - było już lepiej... Zszyłam całość - nadal mi czegoś brakowało, teraz spodnie wydawały się jakby zbyt szerokie. Sprułam, skróciłam stan góry o jakieś 5 cm, bo efekt zbluzowania przy guzikach i zatrzaskach pod nimi był nieodpowiedni. Zwęziłam lekko spodnie, zszyłam całość, łącznie z wszyciem gumy w pasie. Przymierzyłam - znów coś mi nie grało, nadal byłam bezbarwna. Wyjęłam z pudła wszystkie aplikacje, żadne nie pasowały do stylu jaki chciałam osiągnąć. Przypomniały mi się stare guziki w zapasach, przyszyłam - to było za mało, dołożyłam pliskę z ciemniejszej tkaniny. Żeby nie było tak łatwo wpadłam na to, że spodnie ożywię lampasami - sprułam, odmierzyłam, przyszyłam. Uff, wszystko gra :)

Uparłam się na ten kombinezon i już, jak się będzie nosić nie wiem, ale tkanina jest wiotka i chłodna więc może posłużyć nawet w cieplejsze dni.

Opis: 

Zaczęło się wspaniale - od modalu w dwóch eleganckich kolorach - beżu i graficie oraz wykroju Simplicity od Outletu Tkanin. Przygotowałam wykrój bez obaw, wycięłam i zszyłam.

Przy szyciu kombinezonu warto uszyć osobno górę i dół, łatwiej wykończyć detale koszulowej góry gdy nie ma do niej doczepionych spodni (czyli dodatkowej ilości materiału). Przygotowałam spodnie, połączyłam jedno z drugim, przymierzyłam. I tu zaczęły się schody - zwyczajnie moje założenia były błędne. W pięknym odcieniu beżu i z kokardą na przodzie wyglądałam hmm... jakbym rozmyła się we mgle, zniknęłam. Sprułam, zaczęłam kombinować co z tym przodem zrobić - dołożyłam złote guziki - było już lepiej... Zszyłam całość - nadal mi czegoś brakowało, teraz spodnie wydawały się jakby zbyt szerokie. Sprułam, skróciłam stan góry o jakieś 5 cm, bo efekt zbluzowania przy guzikach i zatrzaskach pod nimi był nieodpowiedni. Zwęziłam lekko spodnie, zszyłam całość, łącznie z wszyciem gumy w pasie. Przymierzyłam - znów coś mi nie grało, nadal byłam bezbarwna. Wyjęłam z pudła wszystkie aplikacje, żadne nie pasowały do stylu jaki chciałam osiągnąć. Przypomniały mi się stare guziki w zapasach, przyszyłam - to było za mało, dołożyłam pliskę z ciemniejszej tkaniny. Żeby nie było tak łatwo wpadłam na to, że spodnie ożywię lampasami - sprułam, odmierzyłam, przyszyłam. Uff, wszystko gra :)

Uparłam się na ten kombinezon i już, jak się będzie nosić nie wiem, ale tkanina jest wiotka i chłodna więc może posłużyć nawet w cieplejsze dni.