Miodowo-beżowy płaszcz i spódnica z resztek

Dodano: 16.07.2018

Opis: 

Proste, luźne płaszcze nie były do tej pory jakoś przeze mnie preferowane. Nie powiem, uwielbiam a raczej uwielbiałam takie oglądać na innych, ale sama nie byłam posiadaczką płaszcza o takim kroju do momentu uszycia ostatnio tu prezentowanego  szarego płaszcza, który okazał się naprawdę ciekawy. Postanowiłam ponownie zmierzyć się z takim fasonem, ale bardziej dopasowaną górą, czyli normalnie wszytymi rękawami, ale dołem już trochę swobodniejszym. I wyszło tak…

Tym razem sięgnęłam po wykrój 101 z Burdy 8/2012

Płaszcz uszyłam z wełny parzonej, więc cały płaszcz jest podklejony klejonką, bo wełna okazała się na tyle wiotka i lejąca, że taki zabieg był nieunikniony. Dzięki temu, płaszcz ładnie trzyma formę. Zakupiłam 2,5 metra tkaniny i w trakcie szycia, okazało się, że został mi spory kawałek, więc aby go nie marnować postanowiłam uszyć do kompletu spódnicę, którą na pewno będę nosić nie tylko z tym płaszczem.

Do uszycia spódnicy posłużył mi jakiś stary wykrój, którego niestety nie miałam opisanego… mam go od lat. Prosta spódnica bez zaszewek na karczku, która świetnie leży. Musiałam obmyślić taki fason spódnicy  aby była ciekawa, ale też posiadała więcej części, które mogłabym pomieścić na kawałkach tkaniny. Nieuniknione było dodanie innego koloru, bo nie było z czego wykroić całości dlatego też dorzuciłam czarny, którym spódnica odszyta jest też w środku.

Opis: 

Proste, luźne płaszcze nie były do tej pory jakoś przeze mnie preferowane. Nie powiem, uwielbiam a raczej uwielbiałam takie oglądać na innych, ale sama nie byłam posiadaczką płaszcza o takim kroju do momentu uszycia ostatnio tu prezentowanego  szarego płaszcza, który okazał się naprawdę ciekawy. Postanowiłam ponownie zmierzyć się z takim fasonem, ale bardziej dopasowaną górą, czyli normalnie wszytymi rękawami, ale dołem już trochę swobodniejszym. I wyszło tak…

Tym razem sięgnęłam po wykrój 101 z Burdy 8/2012

Płaszcz uszyłam z wełny parzonej, więc cały płaszcz jest podklejony klejonką, bo wełna okazała się na tyle wiotka i lejąca, że taki zabieg był nieunikniony. Dzięki temu, płaszcz ładnie trzyma formę. Zakupiłam 2,5 metra tkaniny i w trakcie szycia, okazało się, że został mi spory kawałek, więc aby go nie marnować postanowiłam uszyć do kompletu spódnicę, którą na pewno będę nosić nie tylko z tym płaszczem.

Do uszycia spódnicy posłużył mi jakiś stary wykrój, którego niestety nie miałam opisanego… mam go od lat. Prosta spódnica bez zaszewek na karczku, która świetnie leży. Musiałam obmyślić taki fason spódnicy  aby była ciekawa, ale też posiadała więcej części, które mogłabym pomieścić na kawałkach tkaniny. Nieuniknione było dodanie innego koloru, bo nie było z czego wykroić całości dlatego też dorzuciłam czarny, którym spódnica odszyta jest też w środku.