Głosuj
Głosy: ...

Nie chcę być szarakiem! Płaszcz z magnoliami

Projektant: Magdalena Chrobak
Dodano: 24.02.2018

Opis: 

Szarość jest klasyczna, piękna, uniwersalna,ale łatwo można w niej zniknąć, stać się szaraczkiem, wtopić się w otoczenie. Szyjąc szary płaszcz chciałam raczej mieć coś co będzie dobrą bazą do różnych kombinacji kolorystycznych. Chciałam żeby był cały szary, prosty, splot katastrof szyciowych sprawił, że jest inny...
 Wykrój okazał się bardzo obszerny, wybrany rozmiar 48 za duży o jakieś dwa rozmiary, zbierałam i zbierałam na szwach a i ta ciągle był za wielki. Koniec końców stwierdziłam,że potrzebny mi pasek, niestety tkaniny już brakło, roboczo jest cieniutki skórzany - innego nie posiadam. Może macie pomysł jaki by tu lepiej pasował?
 Po godzinach uszczuplania płaszcza wszyłam już podszewkę co poszło mi gładko, zabrałam się za prasowanie ostateczne no i żelazko przypiekło mi przód na dole, mało się nie popłakałam. Mąż podsunął mi pomysł, żeby tam coś naszyć. W zapasach aplikacji kupionych na Ali znalazłam takie duże gałązki magnolii...
 Nie jestem do końca przekonana czy się sobie podobam, mąż mówi, że wyglądam trochę jak ruski żołnierz, siostra pochwaliła, Babcia też, może się polubimy...

Opis: 

Szarość jest klasyczna, piękna, uniwersalna,ale łatwo można w niej zniknąć, stać się szaraczkiem, wtopić się w otoczenie. Szyjąc szary płaszcz chciałam raczej mieć coś co będzie dobrą bazą do różnych kombinacji kolorystycznych. Chciałam żeby był cały szary, prosty, splot katastrof szyciowych sprawił, że jest inny...
 Wykrój okazał się bardzo obszerny, wybrany rozmiar 48 za duży o jakieś dwa rozmiary, zbierałam i zbierałam na szwach a i ta ciągle był za wielki. Koniec końców stwierdziłam,że potrzebny mi pasek, niestety tkaniny już brakło, roboczo jest cieniutki skórzany - innego nie posiadam. Może macie pomysł jaki by tu lepiej pasował?
 Po godzinach uszczuplania płaszcza wszyłam już podszewkę co poszło mi gładko, zabrałam się za prasowanie ostateczne no i żelazko przypiekło mi przód na dole, mało się nie popłakałam. Mąż podsunął mi pomysł, żeby tam coś naszyć. W zapasach aplikacji kupionych na Ali znalazłam takie duże gałązki magnolii...
 Nie jestem do końca przekonana czy się sobie podobam, mąż mówi, że wyglądam trochę jak ruski żołnierz, siostra pochwaliła, Babcia też, może się polubimy...