Beata Kiliszewska-Adamiak

Kurtki / płaszcze/okrycia wierzchnie   |  Sukienki   |  Marynarki   |  Bluzy   |  Spódnice   |  Sportowe   |  Swetry / kardigany   |  Bluzki / koszulki   |  Spodnie   |  Tuniki   |  Kamizelki   |  Akcesoria
Kętrzyn, Polska

O mnie

Jako dziecko, nie wiedziałam kim chcę zostać w przyszłości. Byłam z tych niezdecydowanych, co chcą raz być nauczycielką, raz policjantką a jeszcze innym razem muzykiem, stąd może posiadanie kilku umiejętności adekwatnych do moich zachcianek. Jednak gdzies po drodze pojawiło się jeszcze jedno zainteresowanie... tworzenie ze ścinków i kawałków tkanin, ubranek dla posiadanych wtedy 2 lalek. Chociaż lalki to nie był mój konik, świetnie słuzyły mi bardziej za modelki, dla których mogłam tworzyć a nie do zabawy. Kiedy podrosłam i lalki poszły w odstawkę, w odstawkę poszło również szycie na kilka dobrych lat do momentu pójścia do szkoły średniej... niestety nie zwiazanej zupełnie z krawiectwem a z pracą nauczyciela. Wtedy już jako nastolatka, zainteresowana siłą rzeczy modą i własnym wyglądem, zachęcona również przez koleżankę ze szkoły postanowiłam uszyć coś dla siebie. Pamiętam, że był to komplet z flanelowych pieluch (trudne czasy z jeszcze trudniejszym dostępem do takich dobroci jak tkaniny) jakaś rozkloszowana spódnica i prosta bluzka, która i tak wzbudzała zachwyt wśród koleżanek. No i poszło... Przestudiowałam zapiski mojej mamy z jakiegoś kółka krawieckiego i stwierdziłam, że coś w tym jest :) zaczęło się od prostych rzeczy, mówię o szyciu na maszynie, komplet uszyłam ręcznie :D jakieś zasłony dla mamy... a później prosta spódnica z własnych wymiarów i łyknęłam... łyknęłam na dobre i łykam do dziś :D Skrupulatnego i dokładnego szycia nauczyłam się z Burdą i to jeszcze z tą po niemiecku, a czego tam nie znalazłam odkryłam sama metodą prób i błędów ale jak to mówią dla chcącego nic trudnego. Pracowałam jako nauczyciel a po godzinach szyłam i doskonaliłam warsztat. W końcu doszłam do wniosku, ze praca nauczyciela nie daje mi żadnej satysfakcji i ją porzuciłam... gdzieś po drodzę jeszcze obiłam się o nauczanie, ale już osób dorosłych i powiem szczerze, że to bardziej przypadło mi do gustu, ale nie na tyle aby się temu poświęcić. ... i poświeciłam się szyciu. Nie ma chyba takiej rzeczy... no może oprócz bielizny, namiotów i spadochronów, której nie szyłam, ale tylko dlatego, że moim zdaniem uszycie swietnej bielizny wymaga super sprzętu a pozostałe rzeczy wymagają miejsca :) Spod mojej igły wyszło tyle kreacji, że nawet nie jestem w stanie zliczyć i chyba niektórych nawet nie pamiętam, minęło tyle czasu. Co mogę powiedzieć... że szyjąc tyle lat krawiectwo odkrywam za kazdym razem kiedy powstaje pod stopką mojej maszyny kolejna nowa rzecz, szycie daje mi tyle satysfakcji i radości a jednocześnie motywacji do ciagłego poznawania i doskonalenia. Moze też dlatego 4 lata temu założyłam blog o nazwie "Szyję... bo kocham i potrafię" bo dokładnie odzwierciedla mnie samą, moje spojrzenie na krawiectwo, na którym dzielę się radością tworzenia.