Katarzyna Mazurek

  • Ubrania
  • Kurtki / płaszcze/okrycia wierzchnie
  • Sukienki
  • Marynarki
  • Spódnice
  • Swetry / kardigany
  • Bluzki / koszulki
  • Spodnie
  • Kamizelki
  • Torebki / Torby
  • DIY
  • Ubrania dziecięce
Warszawa, Polska

O mnie

Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usiadłam do maszyny. Tak to bywa, kiedy to urządzenie jest wpisane na stałe w krajobraz domowego otoczenia. W moim domu rodzinnym maszyna właściwie stała cały czas na blacie kuchennym, a w szafie w przedpokoju była specjalna półka przeznaczona na gazety traktujące o rękodziele, na której królowała Burda. Jeszcze do dziś pamiętam, jak z namaszczeniem przeglądałam kolejne numery, wyobrażając sobie siebie za ileś tam lat, gdy i ja będę już mogła ubierać się w takie kreacje. Wracając do maszyny – kiedy nie korzystała z niej mama, swoje pierwsze próby szyciowe przeprowadzałam na niej ja. Nieważne, że do niczego się te moje rzeczy początkowo nie nadawały. Ważne, że złapałam bakcyla.

Jako nastolatka szyłam już swoje pierwsze ubrania, choć jeszcze wtedy brakowało mi śmiałości w chwaleniu się nimi światu. Na dobre i zupełnie na poważnie zaczęłam szyć, kiedy wreszcie w moim własnym domu pojawiła się maszyna do szycia. (Muszę Wam powiedzieć, że wzrastałam w przekonaniu, że zmywarka do naczyń i maszyna do szycia właśnie to dwa absolutnie niezbędne sprzęty w domu). Nabrałam wówczas wiatru w żagle, wiary we własne możliwości i na dobre dałam się ponieść pasji.

Szycie dało mi jednak coś więcej niż tylko szafę pełną dopasowanych do mnie ubrań. Dzięki swojej pasji poznałam całe mnóstwo innych utalentowanych pasjonatów, z którymi mogę się dzielić tym, co sprawia mi taką radość (dzięki świecie za Internet). Są dla mnie wielką inspiracją. Dzięki tym fantstycznym osobom chcę się doskonalić i wciąż podnosić sobie poprzeczkę.

O mnie

Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usiadłam do maszyny. Tak to bywa, kiedy to urządzenie jest wpisane na stałe w krajobraz domowego otoczenia. W moim domu rodzinnym maszyna właściwie stała cały czas na blacie kuchennym, a w szafie w przedpokoju była specjalna półka przeznaczona na gazety traktujące o rękodziele, na której królowała Burda. Jeszcze do dziś pamiętam, jak z namaszczeniem przeglądałam kolejne numery, wyobrażając sobie siebie za ileś tam lat, gdy i ja będę już mogła ubierać się w takie kreacje. Wracając do maszyny – kiedy nie korzystała z niej mama, swoje pierwsze próby szyciowe przeprowadzałam na niej ja. Nieważne, że do niczego się te moje rzeczy początkowo nie nadawały. Ważne, że złapałam bakcyla.

Jako nastolatka szyłam już swoje pierwsze ubrania, choć jeszcze wtedy brakowało mi śmiałości w chwaleniu się nimi światu. Na dobre i zupełnie na poważnie zaczęłam szyć, kiedy wreszcie w moim własnym domu pojawiła się maszyna do szycia. (Muszę Wam powiedzieć, że wzrastałam w przekonaniu, że zmywarka do naczyń i maszyna do szycia właśnie to dwa absolutnie niezbędne sprzęty w domu). Nabrałam wówczas wiatru w żagle, wiary we własne możliwości i na dobre dałam się ponieść pasji.

Szycie dało mi jednak coś więcej niż tylko szafę pełną dopasowanych do mnie ubrań. Dzięki swojej pasji poznałam całe mnóstwo innych utalentowanych pasjonatów, z którymi mogę się dzielić tym, co sprawia mi taką radość (dzięki świecie za Internet). Są dla mnie wielką inspiracją. Dzięki tym fantstycznym osobom chcę się doskonalić i wciąż podnosić sobie poprzeczkę.